Nietykalni
Philippe jest owdowiałym, wściekle bogatym burżujem o arystokratycznym pochodzeniu, mieszkającym w ogromnym apartamencie. Driss jest emigrantem z Senegalu i drobnym kryminalistą wychowanym na podparyskim przedmieściu.Pochodzący z przedmieść Driss, jako swoje referencje do pracy wymienia zespoły Kool and the Gang oraz Earth, Wind & Fire. Z kolei milioner Philippe pyta, czy chłopak zna jego ulubionych Chopina, Berlioza i Schuberta. Ten krótki dialog uświadamia, z jak odmiennych światów pochodzą bohaterowie i jak bardzo się różnią. Philippe jest inwalidą poruszającym się na wózku. Na co dzień otacza go cały tłum pielęgniarek, ale potrzebuje też stałego opiekuna. Driss zgłasza się do tej pracy po to, aby dostać zaświadczenie potrzebne do zasiłku - a ku ogólnemu zaskoczeniu Philippe wybiera właśnie jego. Bo ma dość profesjonalnej litości i służbowego współczucia. I tak to się zaczyna...tak to film o totalnej radości...polecam
...każdy może malować ;)
Earth, Wind and Fire

czarna koronka...

wypełniacz...

pełnia marzenia...
Bo ja lubię...
życie...aaaaaaa!!!!!!
zapach czekolady...
...kobiety uwodzą mężczyzn zalotnym, zmysłowym spojrzeniem, usta ułożone do pocałunku lub lekko rozchylone prowokują do zwrócenia uwagi, ruch ciała do rozpalenia zmysłów, garderoba lub jej brak do pożądania ich...wszystko łączy się ze sobą i jest zależne od siebie...taka kompozycja złożoności nakładających się na siebie i wynikających z temperamentu kobiety...
...a mężczyźni? hmm...nam wystarczy zapach...kuszą, zniewalają, sprawiają, że nikt i nic nie jest w stanie się im oprzeć...utrwalony w zmysłach sprawia, że pragnie się go znowu poczuć...właśnie tak na kobiety działają męskie zapachy...odpowiednio dobrane ukazują w mężczyźnie to czego nie widać gołym okiem...chociaż mówi się, że prawdziwy mężczyzna, powinien pachnieć cygarami i potem...ponieważ kobiety wyczuwają naturalny zapach mężczyzny, niezależnie od perfum, którymi pokątnie próbuje zamaskować swoje niedoskonałości, kobiety poszukują intuicyjnie mężczyzny o zapachu możliwie różniącym się od własnego...wiele kobiet ma również zdolność do zapamiętywania i kojarzenia zapachów z określonymi osobami i wydarzeniami przywołując w myślach najbardziej wydawałoby się zapomniany obraz...poczuć kogoś w swoich zmysłach, to coś pięknego...
...kiedy zapach jest intensywny i przebija się wśród innych zapachów pozostaje na długo na nas i w naszych zmysłach...zapach czekolady, słodki z mieszanką perfum z nutą wanili, anyżu i owoców cytrusowych nadal jest na mnie, jest i go czuję i lubię go...i wtedy też czułem kiedy w rytmach kubańskich utworów, dłońmi otulałem Twoje ciało i w takt muzyki z uśmiechem na twarzy tańczyliśmy...było miło ;)

...emocje...
Chcesz wiedzieć czym jest:
bycie z Tobą,
bycie przy Tobie,
bycie na Tobie,
bycie pod Tobą,
bycie w Tobie
wszystkim tym co piękne i cudowne, ogromem emocji nie do opisania, walką zmysłów o każdy skrawek Twego ciała, o każde łaknienie Twego spojrzenia…o każdy dreszcz wywołany moim dotykiem…kiedy opuszkami palców znaczę mapę na Twej delikatnej skórze…kiedy dłońmi obejmuję Twoje uda… kiedy językiem pieszczę Twoje piersi…kiedy czytam w Twoich oczach…
…czy sen może być taki prawdziwy? …czy Ty jesteś prawdziwa? …czy rozkosz, która nas ogarnia bycia ze sobą może być, aż tak silna, a w niej tyle prawdziwej namiętności, takiej szczerej widzianej w Twoich oczach…tak!...może! bo jest tak…bo czuję to kiedy jesteśmy wtuleni w siebie…bo widzę jak Twoje oczy zmieniają barwę, bo czuję jak Twoje ciało drży, a oddech i bicie serca chcą się nawzajem dogonić… bo słyszę kiedy Twoje usta wydają dźwięki podniecające, które obejmują mnie w swoich silnych uściskach…czuję Cię tak mocno, tak dosłownie pod każdym względem…w każdej ilości tej większej i w tej minimalistycznej…bez zbędnych słów odnajdujemy w sobie to co najcudowniejsze, to co jest niepowtarzalne za każdym razem kiedy jesteśmy ze sobą…za każdym razem inne…nowe…
…bo to jest mój sen…z którego nie chcę się obudzić…z oczami otwartymi szeroko patrzę na Twoją twarz a Ty się do mnie uśmiechasz i mówisz: „cześć”
Ze smutkiem w sercu odprowadzałem Cię wzrokiem…skończyła się moja normalność…mój spokój w sercu…nie wiem jakich słów mam użyć do tego, aby opisać co teraz czuję…nie wiem czy w ogóle takie istnieją w mowie ludzkiej…
…zdjąłem obrączkę na trzy dni i trzy noce, aby być Twój…zapomniałem o swoim świecie, o życiu, które tak bardzo mnie zabija i chociaż są w nim moje Skarby to chciałbym uciec, ale boję się, że je stracę…ale Ty o tym wiesz…bo Ty wszystko o mnie wiesz, wiesz więcej niż ktokolwiek do tej pory…i pomimo mojej natury, moich wad, akceptujesz mnie…a ja jak ta ćma, która lata wokół gorącej żarówki motam się w swoim życiu, parząc się za każdym razem kiedy zbyt blisko się do niej zbliżę…opadając bezwładnie na podłogę próbuję resztkami sił ponownie wzbić się do góry, aby znowu lecieć ku rozżarzonej lampie by tak bezsensownie znowu się sparzyć własną głupotą w szukaniu tego czego już nie ma…
…zabierz mnie, ukradnij i nie oddawaj nikomu…tylko przytulaj, kochaj, całuj i bądź przy mnie pomimo moich wad…bo Ty wiesz jak mną się trzeba zając, jak ze mną rozmawiać…
Tak zabrałaś mnie do raju…kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem najcudowniejszy widok który utkwi mi w pamięci na całe życie…zobaczyłem Ciebie…wśród gór, wśród zieleni, wśród stawów i pstrągów skaczących wśród porannych promieni jeszcze zimnego słońca, wśród mgły, która z wolna unosiła się jeszcze nad wierzchołkami wzniesień tych wyższych…wśród danieli z porożami pięknymi i z imionami ludzkimi…tak byłem w raju razem z Tobą, schowani przed innymi, ukryci wśród natury…w swoich ramionach ogarnięci…wrócimy tam jeszcze, bo chcę tego…bo chcę być tam tylko z Tobą, bo to jest nasz raj i nikt inny tam nie może być szczęśliwy oprócz nas…tylko nie płacz proszę kiedy mnie nie ma obok, bo nie mogę kraś Twoich łez spływających po Twych policzkach i zamieniać ich w uśmiech…moje myśli o Tobie są jak te strzały z łuku, które trafiały w żółte pole tarczy, noszone skupieniem na twarzy, a ślad na lewej ręce przypomina mi o tym jak było mi wtedy dobrze kiedy byłaś obok mnie…
…skradłaś mnie całego i ukryłaś w swoich źrenicach, a ja chcę być tam więziony…bo jesteś taka moja…boję się wiesz?!…boję się tak naprawdę tego co przyniesie nam los…i kiedy próbuję złapać oddech, taki głębszy to oczy robią się mokre od łez…brakuje mi tchu…uwięziony wśród czterech ścian i w ciemności dookoła wołam przez ciszę chodź do mnie, a Ty ubrana w swoją czarną delikatną atłasową koszulkę wtulasz się we mnie i delikatnym ruchem dłoni odsłaniasz włosy z szyi, abym mógł ją ustami pieścić i delektować się jej smakiem…nie oddam Cię nikomu jeśli tylko wytrzymasz…jeśli Twoje uczucie jest tak silne to bądź moja na zawsze i trwaj przy mnie…pomimo wszystkich wydarzeń które mogą nadejść w czasie przyszłym…i nie płacz bo to nie Twoja wina, że nasze życia spotkały się na jednym skrzyżowaniu…śpij spokojnie, a gdy rano się obudzisz to pomyśl o mnie…
sinusoida...
moje marzenia , a Twoja sinusoida...co będzie silniejsze wbrew zasadom, logice i losowi, który ciągle pcha nas przez życie ku sobie...może będziemy oboje kiedyś płakać, ale w moim sercu jesteś i już tam pozostaniesz, a każdy uśmiech jest dla Ciebie przeznaczony...i chociaż bieguny nawzajem od siebie zależne, to trzeba oba naraz brać...

ciche szepty nocą...
...w splocie nagich ciał
...zatopieni w brudnych myślach
...upajają się każdą minutą bycia ze sobą
...w uściskach mocnych, wpatrzeni w siebie
...rozkoszują się każdym dotykiem i pocałunkiem
...dłonie delikatne pieszczą się wzajemnie, a z ust płynie cichy dźwięk rozkoszy
...dreszcze podniecenia ogarniają ich na przemian zabierając resztki sił
...wszystko w nich krzyczy, lecz ukryte przed światem
...tylko jej oczy zielone czarną kreską podkreślone, z ciemną głębią pochłaniają jego twarz
... tak blisko siebie,a jednak osobno
...ukryci w nocnej ciemnej szacie delektują się smakiem swoich ciał
...ona ukryta w jego ramionach walczy ze swoimi zmysłami
...on z zamkniętymi oczami chłonie każdy jej ruch
...tacy sami
...wpojeni w siebie
...oddają się nocy
...dziękuję za zaproszenie, bo pewnie sam nigdy nie poszedłbym na jego koncert...:)
Horoskop...
Horoskop erotyczny dla znaku: Baran
Płeć: mężczyzna.
Energia, która u kobiety zaspokaja namiętności, u niego staje się agresją. Mężczyzna Baran chce być supermanem. Jest najbardziej niecierpliwy spośród wszystkich kochanków Zodiaku. Nie czeka, aż jego partnerka będzie gotowa; obchodzi się z nią obcesowo - ciągnie ją za włosy, gryzie we wrażliwe miejsca, akt miłosny zamienia w walkę. Należy go wychowywać, jeśli się chce, aby jego namiętność nie stała się torturą. Najlepiej to uzyskać chwaląc jego męskość. Ugłaskany pochlebstwem odpręża się i rezygnuje z dalszego prowadzenia walki. Staje się wtedy kochankiem pełnym żaru, zdolnym doprowadzić partnerkę do ekstazy. Z powodu notorycznej niewierności nadaje się raczej na krótkie przygody.
ENERGIA SEKSUALNA 90 proc.
PRZEŻYWANIE ORGAZMU 60 proc.
WIERNOŚĆ SEKSUALNA 20 proc.
SEX APPEAL 80 proc.
TALENT SEKSUALNY 50 proc.
No tak i co więcej tutaj można o mnie powiedzieć...statystyki się nie mylą...
Typ beznadziejny pod każdym względem...ale taki typ jest pociągający, najlepiej gdyby jeszcze byłby arogancki i bezczelny...taki nieidealny ideał :) Kiedy patrzy na kobietę, to wie czego pragnie...kiedy zbliża się do niej, to już wie jak smakuje jej skóra...wie bo jest pewny siebie...a to jest jeszcze bardziej pociągające...takie połączenie filmu porno z komedią romantyczną...tak to beznadziejny przypadek faceta w roli skazanej na niepowodzenie...gorący...ale zarazem niszczycielski...pochłania to co piękne...trawi uczucia zamieniając je w popiół...
Jestem jak otwarta książka kiedyś wypożyczona z biblioteki i przetrzymywana już dawno po terminie, używana do podtrzymywania innych książek, szkoda tylko, że nie czytana ze zrozumieniem...bo to chyba główna przyczyna tak niskiego poziomu wierności seksualnej...i sądzę, że w tym przypadku znak z zodiaku nie ma znaczenia...prawda panowie ;) i panie również...
How to save a life...

każdy ma swój krzyżyk...
...krzyżyk, który jest znakiem wiary...a mi jej tak bardzo brakuje...brakuje bo nie wierzę...bo się zawiodłem...bo Ten na górze zabrał mi nadzieję, że warto wierzyć...
...teraz mam dwa krzyżyki...i słowa w swojej pamięci, które sprawiły mi ogromną radość...
bezszelestnie...
dotykaj delikatnie, bezszelestnie...

połowa życia...
...sporo się wydarzyło przez te 30 lat mojego życia...wiele dróg przebyłem, niektóre prowadziły donikąd, inne nad przepaść, a jeszcze inne krzyżowały się z innymi drogami...czasami zatrzymywałem się na takiej krzyżówce tylko na chwilę, innym razem na dłużej, aby chłonąć to co napotykałem na swojej drodze...czasami jechałem pod prąd...bywały również wypadki, kolizje i potrącenia...mandaty i punkty karne, które poniekąd tłumiły chęć szaleńczej jazdy przez życie...
każdego dnia budziłem się rano, aby rozpocząć dzień dzisiejszy, aby następnie go zakończyć położeniem się do snu, aby z kolei przywitać dzień następny i tak powtarzalność zdarzeń doprowadziła mnie do tego miejsca, bo życie to takie koło, które w pewnym momencie dopełni się ...a co gorsze, a może i lepsze nie można rozpocząć drugiego okrążenia...tak dla mnie to taka połowa życia, taki moment w którym warto się zatrzymać na chwilę i powiedzieć sobie "stary jesteś tu" i uśmiechnąć się do siebie szeroko, wziąć głęboki oddech tak, aby wystarczyło tlenu na te przynajmniej kolejne 30 lat... nie żałuję niczego w swoim życiu...z wyjątkiem krzywd, które wyrządziłem innym...wiem, że tego nie cofnę...ale za to chciałbym przeprosić...
...pomimo swoich wad, a jest ich sporo (a w niedługim czasie będę wiedział o nich jeszcze więcej ) wiem, że przeżyłem tą część życia w pełni, z bagażem łez i radości, w smutku i w szczęściu, w gniewie i w spokoju...u boku śmierci i narodzin...wszytko co się wydarzyło w moim życiu ukształtowało mnie w tej postaci w jakiej jestem...czasami brodząc w bagnie zwanym życiem odnajdywałem czyste źródło wody, które obmywało mnie z błota...czasami stojąc nad przepaścią czekałem na podmuch wiatru, aby mnie zepchnął, bo mi brakowało odwagi...tak to jest życie, czasami szare, czasami z momentami barwnej tęczy, z czyimś uśmiechem i łzami...
...tak każde wydarzenie w życiu jest zaznaczone we mnie...siwy włos, zmarszczka, jakaś cząstka w sercu, jakaś blizna...wszystko jest we mnie i na mnie zapisane...
...bo w życiu ważne są tylko chwile...
W życiu piękne są tylko chwile...

gdzie jesteś?
powoli odchodzą gdzieś na dno serca...bo zazwyczaj to co złe tam się odkłada, aby w najmniej oczekiwanym momencie znowu wybuchło ze swą ogromną siłą...ale to przyszłość, a teraz jest nieład i ogrom myśli szalejący w mojej głowie...chciałbym wykrzyczeć ten cały żal i gniew, ale pora nie jest zbyt odpowiednia na tego typu uwolnienia emocji...tych negatywnych, tych które z pewnością zakłócą mi dzisiejszy sen...to właśnie sen jest zwierciadłem ludzkiego umysłu i duszy...to w nim osadzona jest rzeczywistość i ukryte pragnienia...a ja nie mam spokojnych snów...uwikłany w ciąg zdarzeń dobrowolnie bądź przypadkowo, walczę o bycie szczęśliwym...czy to coś złego? hmm...raczej tak bardzo potrzebnego mi...tak teraz w tej właśnie chwili...
przerwany sen...
czytane nocą...
Od kołyski do grobu chwil kilka nas dzieli.
Żyjemy zwykle od niedzieli do niedzieli.
Czas zabijamy i z życiem się ścigamy.
Cele liznąwszy wnet już ku nowym zmierzamy.
Czemu by tak nie poczekać na przecięciu dróg
by Świat mógł nas odnaleźć, łasić się nam do nóg.
Lippoman.
Dotykiem ust mówię co czuję...dotykiem dłoni to okazuję...
Powędrują one od tali do ud, delikatnie odkrywając nagie ciało Twe...
Moje zmysły rozpalą się, a zapach Twego ciała zniewoli mnie...
Zatopię się w Tobie...i skórę Twą będę całował, smakował...
Twoje oczy uśmiechną się do mnie...i powiesz do mnie weź mnie...
hmm...mogłoby tak być każdej nocy, wiesz dobrze o tym...;)

