Grupa: Moje życie
Chcesz wiedzieć czym jest: bycie z Tobą, bycie przy Tobie, bycie na Tobie, bycie pod Tobą, bycie w Tobie wszystkim tym co piękne i cudowne, ogromem emocji nie do opisania, walką zmysłów o każdy skrawek Twego ciała, o każde łaknienie Twego spojrzenia…o każdy dreszcz wywołany moim dotykiem…kiedy opuszkami palców znaczę mapę na Twej delikatnej skórze…kiedy dłońmi obejmuję Twoje uda… kiedy językiem pieszczę Twoje piersi…kiedy czytam w [...]
...wieczór taki inny niż inne...zaskakujący...w dźwiękach basów i w oparach ludzkiej energii...takiej pozytywnej, mocnej...z uśmiechem od ucha do ucha, z zapachem perfum i ich smakiem na ustach...z policzkiem wtulonym we włosy, z ciepłem ciał poruszających się w metrum wykonywanych z kolejna utworów, w rytmach tak różnych dla ucha, z nogami drgającymi i z dłońmi wystukującymi takt było mi spędzać miło wczorajszy wieczór...
...tak już ponad godzinę jestem starszy o nowe doświadczenia w życiu...ponoć z wiekiem człowiek mądrzeje chociaż ja uważam, że tylko się starzeje...zwykły dzień, a w chwili obecnej powiedziałbym noc przywitała mnie uśmiechem...już sypnęły się pierwsze życzenia z okazji starości, siwych włosów i dodatkowych zmarszczek ;) ...sporo się wydarzyło przez te 30 lat mojego życia...
...zamknij oczy i przytul mnie...nie patrz na mnie proszę...bo nie zobaczysz nic prócz smutku...uśmiech jest tylko mgłą mojej duszy ...okrywa ją...osłania przed innymi ...chcę krzyczeć...ale słowa milkną ...chcę płakać...lecz łez brakuje...nie pytaj dlaczego...ale duszę się we własnych myślach ...to one zabierają mi spokojny sen ...czy to się kiedyś skończy?...przytul mnie i nie pozwól mi zniknąć ...
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
dodane: 2012-03-05 02:28:22 ostatnia zmiana: 2012-03-05 02:28:54
...brakuje mi tchu...:(
zabrakło mi tchu...coś w środku we mnie pękło, pomimo otoczki w której żyję...wrażliwość dała znać...strach...smutek...jakiś wewnętrzny lęk, który błyskawicznie ogarnął moje całe ciało, dłonie drżały mi i nie mogłem nic na to zaradzić, zimny pot pojawił się na moim czole, a w gardle coś dławiło każde moje słowo, każdy mój oddech...
...i tak to w życiu bywa...najpierw rozpalone ciało...później gwałtowne ochłodzenie w postaci kostki lodu...i gorączka gotowa ;) umieram! albo jeszcze nie! została mi jeszcze jedna rola do odegrania, jeśli moja aktorka nie ucieknie z planu filmowego :) za scenariusz Oskar murowany, za rolę aktorskie nominacje na pewno się pojawią :) film dwóch ról...premiera wkrótce... OK zaczynam majaczyć z gorączki więc na dzisiaj to tyle...Dobranoc wszystkim widzom ;) P.
głowa pełna myśli...tych pozytywnych, które szepczą do ucha wszystko będzie dobrze i tych czarnych sprawiających ból i smutek...niby równowaga zachowana, ale jednak ten czas, to trwanie w próżni jest najgorszym uczuciem jakie teraz mi towarzyszy...bezradność...bezsilność...chciałbym się obudzić i powiedzieć, że to był tylko zły sen...sen który sobie przyszedł, aby mnie zmęczyć...aby mnie obudzić...i otworzyć oczy...
...w jedną chwilę można zmienić czyjeś życie...w jedną chwilę można kogoś stracić...w jedną chwilę można się zagubić we własnych myślach...w jedną chwilę świat przewraca się do góry nogami...dobrze jest tylko wtedy kiedy jest wybór...źle kiedy nie ma wyboru...lub brak nadziei......to będą moje najgorsze dwa tygodnie jakie kiedykolwiek pojawiły się w moim życiu...
Zawirowania nocy wczorajszej...
dodane: 2012-01-26 05:00:31 ostatnia zmiana: 2012-01-26 12:20:17
Ciemność dookoła...przenikliwa cisza ogarnęła moja przestrzeń...spoglądam przez okno, aby przywitać noc, która otulona jest mleczną mgłą...ograniczającą moje widzenie...tylko co można zobaczyć w nocy...ciemność...przecież to takie naturalne...hmm...noc jest po to, aby spać... aby śnić, aby kochać się...tak kochać...tulić się, dotykać, pieścić, całować...
Łzy niby szczęścia, jednak przyćmione sytuacją i rzeczywistością…boję się myśleć o tym, ale jeszcze bardziej boję się co będzie, co się stanie jeśli łzy nie przestaną spływać po policzku…poczucie winy, że na to pozwoliłem, znowu doprowadzi mnie nad krawędź przepaści…wszystko jest takie poplątane…egoizm bierze górę…tak cholernie wszystko do siebie pasuje…aż za bardzo…ale czy to jest powód do tego, aby przestać chcieć bardziej…chcieć tak całym [...]
Czwarta nad ranem...może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz......noc...cisza, ale tylko w mojej głowie...krople deszczu uderzają o szybę...muzyka taka naturalna, zmienna...i brak tego, którego tak lubię...lecz przegrał dziś walkę o istnienie, na rzecz koncertu muzyka na szkle...no cóż czasami trzeba ustąpić, aby nie stać się monotonią życia codziennego......dlaczego nie śpię?...ponieważ się obudziłem...
nie mam siły krzyczeć...a mój szept nie przebije muru, który z każdym dniem wzrasta wokół mnie coraz wyżej...byłaś...jesteś...i będziesz moim oddechem...moja Tęczo ;( [...]
Przepraszam za to, że byłem w waszym życiu!!!!!!!!!!!!!!!;(Życie to krótki film...
...ile dni minęło...? ile nocy...? bez Twojego głosu...bez Twojego uśmiechu...poznaliśmy się bo oboje uciekliśmy od rzeczywistości, w której żyjemy...od problemów, które nas dręczyły...od osób które, nas otaczały...zakochując się w Tobie stworzyłem kolejny fikcyjny świat, w którym ja żyję...świat, w którym Ty nigdy nie będziesz...nawet nie wiesz jak trudno jest mi wrócić do tego w czym tkwiłem tyle czasu...
Każda minuta, godzina, dzień zabiera mi część Ciebie...zaczynam zapominać Twój dotyk, który sprawiał mi tyle przyjemności, zapominam zapach Twoich włosów kiedy tuliłem się do nich...brakuje mi Twojego głosu kiedy mówiłaś do mnie "niemożliwe", ale przecież o to chodziło, o to abym się od Ciebie oddalił, abym przestał Cię kochać...każdy nowy dzień jest dla mnie nijaki...bez uśmiechu, bez radości...
...dlaczego życie nie mogłoby być prostsze...dlaczego kiedy tracimy kogoś to trudno jest nam się z tym pogodzić...poznaliśmy się w tym samym miejscu, w którym ostatni raz czułem smak Twoich ust ironicznie mogę stwierdzić, że początek i koniec znajdują się w tym samym miejscu...chciałaś wiedzieć, w którym momencie popełniłaś błąd, że się w Tobie zakochałem...jeśli to, że Cię kocham jest błędem, to nie wiem co już jest dobre, a co złe...
Kolejny dzień minął…kolejny dzień bez Ciebie, bez Twoich ust, bez Twojego spojrzenia…i tak już będzie na zawsze…już zawsze kiedy na niebie pojawi się tęcza będzie przypominało mi to o Tobie…o tych chwilach, które razem spędziliśmy…nie żałuję żadnej z nich… Wybacz mi, że tak postąpiłem…ale wiem, że tego w głębi serca chciałaś, tak będzie lepiej dla Ciebie...nie chciałem być Twoim problemem...
Kochać to czasami trzeba pozwolić komuś odejść...
dodane: 2011-08-26 08:06:13 ostatnia zmiana: 2012-01-08 02:39:02
Chciałem tak niewiele...odrobinę szczęścia...odrobinę Ciebie...a nie mam nic...jak mam dalej żyć...jak patrzeć na świat ze łzami w oczach...puściłaś moją dłoń...i teraz jestem sam... Kochać to czasami trzeba pozwolić komuś odejść...Nie wiem czy dobrze postąpiłem, nie wiem czy nie będę tego żałował, ale nie mogę zmuszać Cię do trwania w czymś czego nie jesteś pewna, w czymś co sprawi Ci problemy...
kochać bez wzajemności...w co ja się znowu wpakowałem...przecież to jest chore...co ja sobie wyobrażałem...idiota ze mnie...zniewoliło mnie to uczucie, a teraz cierpię nie mogąc być przy Tobie, nie mogąc Cię dotknąć... przytulić... pocałować... i co ja mam teraz robić...mam zapomnieć o tym co było...mam zapomnieć Ciebie...powiedz mi tylko jak, a zrobię to, aby nie czuć tego co czuję...nie czuć smutku...nie myśleć o Tobie...
...nawet nie wiem dlaczego powstał ten blog, może dlatego, że potrzebowałem wyrzucić z siebie wszytko to co mnie przytłaczało, co dusiło moją dusze i sumienie...chciałem znaleźć słuchacza który, nie będzie mi przerywał, nie będzie mnie pouczał jak mam postępować w swoim życiu...nie jestem Aniołem i nigdy nie chciałem nim być...może dlatego, że od niego oczekuje się pewnych norm, pewnych zasad, które mną akurat nie rządzą...
Dzisiaj jest jeden z tych dni, których wolałbym, aby ich nie było...ciężko jest kiedy ktoś mówi, że wolałby Cię nigdy nie spotkać na swojej drodze...ale rozumiem ją...rozumiem jej złość, nerwy...jesteśmy ze sobą z przyzwyczajenia, bo trzeba z kimś być...chociaż łzy cisną się do oczu i brakuje oddechu...to i tak nadal tkwię w tym wszystkim...uciekając od niej ranię ją...
Zwariowałem, tak na pewno zwariowałem...dlaczego tak za nią tęsknie?...bo ma ładne oczy...bo podobają mi się jej piegi...a może tęsknie za jej dotykiem, za jej gładką skórą, za jej zapachem...a może dlatego, że jest podobna do mnie, jej charakter, jej poczucie humoru, jej cięty język...poznaliśmy się przez przypadek, ale czy to ma znaczenie, bo dla mnie nie ma....nie wiem czy tęskni, czy myśli o mnie tak bardzo jak ja o niej...ale rozumiem ją...
Czasami można ocierać się o tęcze... jest blisko, a jednocześnie tak daleko...dlaczego wszystko co piękne nie jest dla nas przeznaczone...Życie nie daje nam tego co chcemy, tylko to co dla nas ma...dlaczego życie nie może być łatwiejsze...dlaczego kiedy idę w stronę tęczy ona się oddala...tęcza coś pięknego w szary dzień...Jesteś moją tęcza w moim szarym życiu...jesteś tak samo daleko i ukryta w kroplach deszczu jak ona...
Dotyk jest dla mnie bardzo ważny...kiedy dotykam moje zmysły pobudzają się, wtedy wszystko co mnie otacza jest nieważne, nie ma znaczenia, odchodzi na drugi plan...kiedy leżeliśmy wtuleni w siebie nie mogłem opanować swoich zmysłów, swojego pragnienia...wplątywałem swoje dłonie w Twoje włosy, głaskałem je, chciałem aby to trwało wiecznie...było mi tak dobrze przy Tobie, pragnąłem Cię całym sobą...
Ty i Judi...gdzieś na niebie
dodane: 2011-07-19 02:22:11 ostatnia zmiana: 2011-08-05 05:05:03
Tyle się wydarzyło od ostatniego razu, tyle się zmieniło, a Ty nadal zaglądasz przez moje okno i towarzyszysz mi. Lubię Cię bo mnie nie oceniasz, nie mówisz, że jestem złym człowiekiem, patrzysz tylko i w milczeniu z minuty na minutę chowasz się za chmurami, a później znikasz...Jesteś podobny do Judi...ona też mnie nie oceniała, tylko patrzyła swymi ślicznymi oczkami na mnie tak jak Ty...Jesteście do siebie podobni i tak samo daleko ode mnie...
...hmm wierzyć, czy nie wierzyć...są czy nie...sam już nie wiem co myśleć...ale trafiłem dzisiaj na ciekawy artykuł, opisane są w nim różne mity, anegdoty o dziwnych sytuacjach zjawiskach. Pewnej niedzieli wracałem autem do swojego domu od rodziców. Była godzina 23:30, ciepły wieczór...księżyc chował się lekko za chmurami...dojeżdżałem akurat do pewnej miejscowości, do domu zostało mi jeszcze jakieś 7km, po prawej stronie łuku drogi znajduje się cmentarz.
Są we mnie dwa światy dwa serca,ale jeden umysł dwa oblicza i dwie natury dwie twarze do ludzi jedna ta silna co łez nie zna i druga co nocami morze wylewa jedna zawsze uśmiechem wita innych druga zaś kotarą łez jest otoczona i cichutko chowa twarz w obłokach nocy i obie tak trwają wspólnie obok siebie dzień w dzień...Cichy szept jest głośniejszy od krzyku...Oczy...