Zawirowania nocy wczorajszej...
dodane: 2012-01-26 05:00:31 ostatnia zmiana: 2012-01-26 12:20:17
Ciemność dookoła...przenikliwa cisza ogarnęła moja przestrzeń...spoglądam przez okno, aby przywitać noc, która otulona jest mleczną mgłą...ograniczającą moje widzenie...tylko co można zobaczyć w nocy...ciemność...przecież to takie naturalne...hmm...noc jest po to, aby spać... aby śnić, aby kochać się...tak kochać...tulić się, dotykać, pieścić, całować...dla mnie to taka normalność, ale jednak tak w bardzo niedostatecznej ilości ...być z kimś i nie mieć tego, nie czuć...to tak jakby być samemu...kiedy nie ma iskry, nie ma pożaru...a wtedy nie ma ciepła, nie ma uczucia, które spaja związek, które prowadzi do swoistej chęci brania i okazywania czegoś więcej...niby takie to wszystko proste, ale jednak tak deficytowe w moim życiu...
...spojrzenie...lekkie przymrużenie oczu, aby zawęzić obszar docelowego punktu...uśmiech, który samoistnie pojawia się w takiej chwili...i ten moment napięcia...dreszcz emocji, który pobudza wszelakie zmysły do odegrania głównej roli w spektaklu "Kochaj się ze mną" lub jak to woli i wedle swojego widzi mi się "przeleć mnie" "weź mnie" " zerżnij" mówione dosłownie, czasami mimowolnie lub cicho na ucho, aby cały świat nie słyszał czego to ja tak bardzo i Ty chcesz...gra pozorów...lekkie muśnięcia ust...dłonie wplątane we włosy...dłonie wędrujące pod bluzką...przecież to takie naturalne, bo przecież o to chodzi...aby pobudzić swoje pragnienia, aby stworzyć atmosferę, która zaowocuję w niedługim czasie miłym akcentem w formie jęków, westchnień, i wzrostem temperatury otoczenia, lub jak to woli bardziej obrazowo zaparowaną szybą lub innym skutkiem oddziaływania na siebie dwóch ciał rozgrzanych w wyniku tarcia, ocierania, głaskania i pieszczenia...hmm jakie to wszystko proste kiedy jest chemia, która jest główny winowajcą tych wszystkich teraźniejszych i późniejszych zdarzeń...tak niewiele trzeba...
...spojrzenie...lekkie przymrużenie oczu, aby zawęzić obszar docelowego punktu...uśmiech, który samoistnie pojawia się w takiej chwili...i ten moment napięcia...dreszcz emocji, który pobudza wszelakie zmysły do odegrania głównej roli w spektaklu "Kochaj się ze mną" lub jak to woli i wedle swojego widzi mi się "przeleć mnie" "weź mnie" " zerżnij" mówione dosłownie, czasami mimowolnie lub cicho na ucho, aby cały świat nie słyszał czego to ja tak bardzo i Ty chcesz...gra pozorów...lekkie muśnięcia ust...dłonie wplątane we włosy...dłonie wędrujące pod bluzką...przecież to takie naturalne, bo przecież o to chodzi...aby pobudzić swoje pragnienia, aby stworzyć atmosferę, która zaowocuję w niedługim czasie miłym akcentem w formie jęków, westchnień, i wzrostem temperatury otoczenia, lub jak to woli bardziej obrazowo zaparowaną szybą lub innym skutkiem oddziaływania na siebie dwóch ciał rozgrzanych w wyniku tarcia, ocierania, głaskania i pieszczenia...hmm jakie to wszystko proste kiedy jest chemia, która jest główny winowajcą tych wszystkich teraźniejszych i późniejszych zdarzeń...tak niewiele trzeba...
Dodaj komentarz